Zaczęła krzyczeć. Krzyk miał bardzo wysoką tonację i nie milkł z wyjątkiem .

Kristiano zaczął delikatnie masować czoło Stringsa, jego palce tańczyły wdzięcznie po twarzy starego gaunta. Will ciekaw był, jakby się czuł, gdyby te palce dotykały jego czoła. Zanim jeszcze uświadomił sobie, czego pragnie, Kristiano podszedł do niego i obdarzył taką samą pieszczotą jak poprzednio swego ojca. Will poczuł wstyd. Kristiano natychmiast się wycofał, ukrył w kącie loży i zakrył twarz.. - Wiedźmin Geralt! - spod odsuniętego kapelusika spojrzały wesołe, modre oczy. - A to dopiero! I ty tutaj? Glejtu przypadkiem nie masz? - Co wy wszyscy z tym glejtem? - wiedźmin zeskoczył z siodła. - Co się tu dzieje, Jaskier? Chcieliśmy się przedostać na drugi brzeg Braa, ja i ten rycerz, Borch Trzy Kawki, i nasza eskorta. I nie możemy, jak się okazuje. - Ja też nie mogę - Jaskier wstał, zdjął kapelusik, ukłonił się Zerrikankom z przesadną dwornością. - Mnie też nie chcą przepuścić na drugi brzeg. Mnie, Jaskra, najsłynniejszego minstrela i poetę w promieniu tysiąca mil, nie przepuszcza ten tu dziesiętnik, chociaż też artysta, jak widzicie. - Nikogo bez glejtu nie przepuszczę - rzekł dziesiętnik ponuro, po czym uzupełnił swój rysunek o finalny detal, dziobiąc końcem drzewca w piasek. - No i obejdzie się - powiedział wiedźmin. - Pojedziemy lewym brzegiem. Do Hengfors tędy droga dłuższa, ale jak mus, to mus. - Do Hengfors? - zdziwił się bard. - To ty, Geralt, nie za Niedamirem jedziesz? Nie za smokiem? - Za jakim smokiem? - zainteresował się Trzy Kawki.. Aż do chorążych prócz Kuszla, któren był ku Podolu na podjazd. - Za mną - warknął Snape. Nie śmiejąc nawet wymienić spojrzeń, poszli za nim schodami do oświetlonej pochodniami sali wejściowej, rozbrzmiewającej echem ich kroków. Rozkoszna woń potraw napływała z Wielkiej Sali, ale Snape szybko wyprowadził ich z kręgu światła i ciepła, schodząc wąskimi kamiennymi schodkami w dół, do lochów.. - Kurwa mać!. - Nie sądzę.. Toteż gdy Maćko przyszedł na zajutrz o zmroku do więzienia, Zbyszko, który ledwie mógł już usiedzieć, skoczył ku niemu do proga i zapytał: - Pozwolił?.