rzeń w piersi, a zakończyli tę przerażającą manifestację donośnym okrzykiem: .
- La chambre de Monsieur Smith, s'il vous plait - oznajmił nocnemu portierowi, który sprawdził rezerwację i podał mu klucz. Numer 10. Drugie piętro. Wszedł po schodach i do pokoju. Łazienka najlepiej się nadawała na zasadzkę. Drzwi do niej znajdowały się w rogu pokoju i widać było przez nie każdy kąt, zwłaszcza drzwi na korytarz. Wykręcił żarówkę z głównej lampy w pokoju, wziął krzesło i postawił je w łazience. Rozpoczął czuwanie przy ledwie uchylonych drzwiach od łazienki. Gdy oczy przyzwyczaiły się już do ciemności, bez trudu widział pusty pokój, słabo oświetlony przez uliczną latarnię; jej światło wpadało przez okna, których celowo nie zasłaniał. Do szóstej nikt się nie pojawił. Nie słyszał żadnych kroków w korytarzu. O pół do siódmej nocny portier przyniósł kawę jakiemuś rannemu ptaszkowi w sąsiednim pokoju; słyszał jego kroki za drzwiami, później wracające po schodach w dół. Nikt nie wszedł, nikt nie usiłował wejść. O ósmej ogarnęła go fala ulgi. Wyszedł dwadzieścia po ósmej, zapłacił rachunek i wziął taksówkę z powrotem do Hotel du Colisee. Sam była w pokoju, nieprzytomna ze zdenerwowania.. Ucieszyli się tedy tym postępkiem Mazurowie i znów niejeden mówił: "Juże tacy nie będą chramać na boisku i byle po ich stronie była prawda a Bóg, nie wyniosą zdrowych gnatów te krzyżackie macie." Lecz właśnie Rotgier tak potrafił zasypać piaskiem oczy wszystkim, że wielu niepokoiło się o to, po której stronie prawda - i sam książę podzielał ten niepokój.. - Masz swoją kartę przetargową - powiedział, wstał od stołu i podał Jennie ostatnią stronę. Przeciągnął się. Czuł się obolały, pisał prawie dwie godziny. Jenna czytała, a on zapalił papierosa i podszedł do okna wychodzącego na autostradę i ocean po jej drugiej stronie. Księżyc sporadycznie przeświecał przez chmury rozrzucone po nocnym niebie. Morze było spokojne, pogoda ładna. Miał nadzieję, że pod tym względem nic się nie zmieni.. Grupach, otwartych"ta sytuacja nie zachodzi, na skutek charakteru zajęć całej grupy.. Tym razem ona milczała. On nie mógł. Czuł, że nie wolno.. Ale największą ciekawość wzbudzał Powała z Taczewa, który stojąc w pierwszym szeregu trzymał w swych potężnych ramionach Danusię, przybraną całkiem biało, z zielonym rucianym wianuszkiem na jasnych włosach. Ludzie nie rozumieli, co to znaczy i dlaczego ta biało ubrana dzieweczka ma patrzyć na egzekucję skazanego. Jedni mówili sobie, że to siostra, inni odgadywali w niej panią myśli młodego rycerza, ale i ci nie umieli sobie wytłumaczyć ani jej ubioru, ani obecności przy pomoście. Natomiast we wszystkich sercach widok jej, podobnej do rumianego jabłuszka, ale zalanej łzami twarzy - budził współczucie i wzruszenie. W zbitych tłumach ludu poczęto szemrać na nieugiętość kasztelana, na surowość prawa i szemrania owe przechodziły stopniowo w pomruk wprost groźny - a wreszcie tu i ówdzie jęły podnosić się głosy, że gdyby zburzono rusztowanie, egzekucja musiałaby być odłożona..